http://lelahel.pl/ >Emocje >Empatia

Inteligencja emocjonalna

Empatia

Jeśli potrafimy odczytywać uczucia innych ludzi to dysponujemy podstawą empatii. Empatia wyrasta ze samoświadomości, bo im bardziej dostrzegamy własne emocje, tym lepiej rozumiemy sygnały o uczuciach innych. Wszelkie cieplejsze stosunki z innymi ludźmi wynikają z emocjonalnego dostrojenia się, czyli zdolności do empatii - umiejętności utożsamiania się z innymi osobami i przeżywania ich uczuć. Zdolność ta, będąc jedną z podstaw człowieczeństwa, jest też bardzo przydatna w wielu dziedzinach życia oraz działalności zawodowej. Brak empatii cechuje aleksytymików, którzy nie orientują się w swoich uczuciach. Brak empatii cechuje też zwykle psychopatycznych przestępców, gwałcicieli, pedofilów. Emocje uzewnętrzniamy głównie zachowaniami niewerbalnymi. Badania potwierdzają, że w ten sposób informujemy innych o ponad 90% przeżywanych aktualnie emocji. Jeśli coś mówimy w stanie niepokoju, irytacji itp. to inni odbierają zwykle nieświadomie, nie to co mówimy, tylko jak mówimy. Umiejętności odbierania takich przekazów uczymy sie też nieświadomie. Prawdopodobnie już niemowlęta czują przygnębienie i współczucie, zanim jeszcze uświadomią sobie w pełni, że istnieją odrębnie od innych. Reagują na emocje innych, tak jakby dotyczyły ich, np. płaczą gdy płacze inne dziecko. Przeciętnie po ukończeniu roku życia zaczynają sobie uświadamiać, że nieszczęście dotyczy kogoś innego, wtedy m.in. naśladują zmartwienie innych osób. Jest to 'mimikra motoryczna'. Około trzeciego roku życia dzieci nie stosują już mimikry i próbują pocieszyć osobę dotkniętą nieszczęściem. Ich zachowania różnicują się zresztą. Jedne próbują pocieszyć inne wyłączają się. Być może ma tu wpływ sposób strofowania przez rodziców. Przynajmniej tak twierdzą Marian Radke-Yarrow (zmarła w 2007r 89lat) i Carolyn Zahn-Waxler z Krajowego Instytutu Zdrowia Psychicznego (National Institute of Mental Health). Dzieci wykazują wiekszą skłonność do empatii, jeśli w trakcie strofowania zwraca się im uwagę na krzywdę jaka wyrządziły. Poza tym uczą się reakcji na czyjeś zmartwienie od innych osób.

Dostrojenie się dzieci i rodziców Profesor Daniel N. Stern, od połowy lat siedemdziesiątych 20 wieku zajmujący się więzią matki z dzieckiem, twierdzi że podwaliny naszego życia emocjonalnego kształtują się w najwcześniejszej młodości w trakcie drobnych, często powtarzających się kontaktów dziecka z rodzicami. Najistotniejsze są kontakty w czasie których dziecko przekonuje się (odczuwa), że jego emocje spotykaja się z empatią, są akceptowane i odwzajemniane w procesie dostrojenia się (nazwa pochodzi od p. Sterna). Naukowiec jest przekonany, a wykonał w tym celu wielką ilość szczegółowych badań, że owe dostrojenie albo niedostrojenie się rodziców (opiekunów) i dziecka ma dużo większy wpływ na jego postępowanie w późniejszym życiu niż dowolnie dramatyczne wydarzenia z dzieciństwa. Dostrojenie się następuje bez słów, matka daje znać dziecku, że wie co ono czuje. U niemowlęcia, prawdopodobnie od ósmego miesiąca życia, kiedy ono zaczyna uświadamiać sobie swoją odrębność od dtoczenia, zaczyna wykształcać się poczucie, że inne osoby podzielają jego uczucia. Poczucie to rozwija się przez zażyłe więzi z rodzicami w późniejszym okresie. Jeśli matka (rodzic, opiekun) nie chce, nie potrafi dostroić się do dziecka, (dostrojenie się jest zasadą w odniesieniu do normalnych, kochających dziecko rodziców, opiekunów, nie muszą się oni w tym celu szkolić) bo np. nie kocha dziecka, ma problemy ze zdrowiem psychicznyum itp. i trwa to dłużej, wywiera bardzo negatywny wpływ na dziecko. Poza tym nastroje rodzica udzielają się dziecku. Stwierdzono, że już trzymiesięczne dzieci matek ogarniętych depresją odzwierciedlały ich nastroje. W czasie zabawy okazywały dużo więcej złości i smutku a mniej ciekawości niż inne niemowlęta. Reagowanie na emocje dziecka ze stępioną wrażliwością powoduje jego emocjonalną bierność. Istnieją szanse poprawienia wrażliwości na nastroje innych w późniejszym życiu przez związki z innymi osobami (tzw 'związki naprawcze') ale bandyci, a zwłaszcza okrutni mordercy wywodzą się głównie z grona ludzi, którzy nie doświadczyli w młodości dostrojenia się opiekunów do nich i nie mieli okazji dostroić się do innych osób. Z kolei wśród ludzi doświadczających we wczesnej młodości trwałej przemocy emocjonalnej, w tym sadystycznych gróźb, upokorzeń, podłości zdarzaja się osoby nadzwyczaj czułe na emocje innych. Niekiedy są obsesyjnie zaabsorbowane uczuciami innych. Same te osoby cierpią na gwałtowną huśtawkę emocji, czasem diagnozowaną jako stan z pogranicza zaburzenia osobowości.

Psychiatra Leslie Brothers sugeruje, że empatia jest uwarunkowana biologicznie. Podczas badań na zwierzętach (zwłaszcza małpach, które okazują empatię) zidentyfikował w korze wzrokowej neurony, uaktywniające się jedynie w reakcji na odpowiednie miny czy gesty np. groźne otwarcie paszczy. Z kolei brak połączenia nerwowego kory z ciałem migdałowatym powodował, że małpy takie straciły zupełnie zdolność reagowania emocjonalnego na inne osobniki w stadzie. Uciekały, gdy ktoś usiłował sie zbliżyć, w końcu zaczynały żyć samotnie, poza stadem.

Profesor psychologii z New York University Martin L. Hoffman twierdzi, że w empatii tkwią korzenie moralności. Empatia popycha nas do pomagania innym ludziom, ale także owa zdolność stawiania się na miejscu innej osoby, skłania nas do przestrzegania określonych zasad moralnych. Według profesora rozwijamy empatię od wczesnego dzieciństwa. W późnym dzieciństwie potrafimy nie tylko dostrzec niedolę z którą stykamy się bezpośrednio, ale też zrozumieć że czyjaś sytuacja może być źródłem niedoli. Nasza zdolność empatii osiąga wtedy najwyższy poziom. Może się umocnić w okresie dojrzewania, wykazujemy wtedy chęć niesienia pomocy albo chęć walki z niesprawiedliwością. Poziom empatii wpływa też na nasze poglądy społeczno-polityczne.

Pedofile, gwałciciele, znęcający się nad innymi, psychopaci-rezultat braku empatii. Wspólną wadą psychiczną ludzi popełniających najpodlejsze przestępstwa jest brak empatii. Ich niezdolność do przeżywania bólu ofiary pozwala im samookłamywać siebie. W dość typowym cyklu emocjonalnym przeżywanym przez pedofila, osobnik ów m.in. nakłada na rzeczywiste dziecko swoje projekcje chętnego do zabaw erotycznych dziecka. Prawdopodobnych realnych uczuć dziecka - strachu, odrazy nie bierze pod uwagę. W przypadku pedofili istnieje, niewielka co prawda, szansa na wzbudzenie zdolności do empatii. W przypadku psychopatów, takiej szansy właściwie nie ma. Psychopaci są czarujący i zupełnie pozbawieni litości. Nie odczuwają najmniejszych wyrzutów sumienia. Są zręcznymi kłamcami i potrafią manipulować emocjami swoich ofiar. Niektórzy badacze uważają, że niekiedy przyczyną psychopatii może być nieznane uszkodzenie ukłądu nerwowego. Wykazano również, że tacy osobnicy często nie odczuwają niepokoju czy strachu będąc sami zagrożeni cierpieniem. W środowisku gdzie przemoc i przestępstwo jest stylem życia psychopatia może być stanem niejako wyuczonym bo służy przetrwaniu. Zresztą niestety, wyuczony czy wrodzony brak empatii jest, jakby nie patrzeć, zaletą w wielu rolach życiowych. Zwłaszcza w rolach szefa instytucji, dowódcy, polityka, właściciela przedsiębiorstwa itd. Taki prawie psychopata nie 'bije się z myślami', gdy zamierza kogoś ukarać, zwolnić z pracy, wysłać na niebezpieczną misję czy poświęcić jak pionka w szachach. Nie ma też później wyrzutów sumienia. W sumie często osiąga i większe sukcesy i mniejszym wysiłkiem niż ktoś ze zdolnością empatii.

    Linki do stron zaprzyjaźnionych :|| Corlive zamiast e-maili     || Pliki strony języki     || Ciekawostki     || Masaż-Bydgoszcz