http://lelahel.pl/ >Emocje >Inteligencja emocjonalna w praktyce - małżeństwo.

Inteligencja emocjonalna

INTELIGENCJA EMOCJONALNA W PRAKTYCE

Małżeństwo

Rosnąca liczba rozwodów jest widoczna wokół nas bez badań. Amerykańskie dane (a polskie pewnie niewiele się różnią) wskazują, że procent rozwodów jest wprost proporcjonalny do dat w których zawierane są małżeństwa. Np. rozpadło się 18% małżeństw zwartych w 1920roku, natomiast prognozuje się (w oparciu o statystykę) rozpad 67% małżeństw zawartych w roku 1990. Pewnie nie ma to związku z pogarszaniem się inteligencji emocjonalnej a raczej wynika ze stałego zmniejszania się nacisków społecznych (u nas w latach sześćdziesiątych osoba rozwiedziona była kimś niegodnym szacunku) i malejącej zależności ekonomicznej żon od mężów. Czyli, przy braku presji zewnętrznej, widać że ludzie nie potrafią się dobrać i (lub)nie potrafią wspólnie żyć. Próbując ustalić przyczyny tego stanu, zastosowano wyrafinowane metody pomiaru reakcji fizjologicznch. Umożliwiają one śledzenie emocjonalnych niuansów we wzajemnych stosunkach pary małżeńskiej sekunda po sekundzie, pozwalając wykryć siły emocjonalne spajające małżeństwo lub niszczące je.

Ona i on inaczej widzą związek

Zanim jakaś para tak czy inaczej zerwie ze sobą, lub przynajmniej trafi do terapeuty, jej stosunki zaczynają się układać tak, że z jej strony powstaje żądanie zaangażowania, a on odpowiada wycofaniem. Czyli ona według niego nierozsądnie oraz bez przyczyny wybucha, a on według niej traktuje ją z obojętnością. Realnie istnieją więc dwie rzeczywistości emocjonalne - jej i jego. To jest częściowo zdeterminowane biologicznie a głównie ma swoje korzenie w dzieciństwie. Od określonego wieku, zwykle siedmiu lat aż do lat nastu istnieją dwa oddzielne światy chłopców i dziewczynek. W wieku dziesięciu lat agresję i skłonność do otwartej konfrontacji przejawia ten sam procent dziewcząt i chłopców. Jednak juz trzy lata później dziewczęta skutecznie opanowują wyrafinowane metody agresji jak ostracyzm, złośliwa plotka zaś chłopcy dalej dążą do konfrontacji. We wspólnych zabawach dziewczęta kładą nacisk na współpracę, chłopcy na współzawodnictwo. W sumie chłopcy traktują jako zagrożenie wszystko co mogłoby zmniejszyć ich niezależność, dziewczęta natomiast bardziej obawiają się utraty kontaktów z koleżankami. Istnieją też duże różnice w podejściu rodziców: z córkami matki rozmawiają szczegółowo opisując swoje emocje, rozmowy z synami dotyczą najwyżej negatywnych skutków złości. W rezultacie kobiety wstępując w związek małżeński (partnerski) są przygotowane do roli 'menadżera emocji', podczas gdy mężczyźni nie dostrzegają i nie doceniają znaczenia tego zadania dla przetrwania związku

 

Później, w małżeństwie on ma zwykle bardziej niż ona pozytywny obraz prawie wszystkiego w ich małżeństwie - seksu, finansów, stosunków z rodzinami, znaczenia wad obojga, uwagi z jaką wysłuchuja się wzajemnie. Mężczyzna na ogół podejmuje rozmowy na temat małżeństwa z ociąganiem, co m.in. wynika ze słabej umiejętności odczytywania emocji z wyrazu twarzy. Kobieta musi być naprawdę mocno przygnębiona, by mężczyzna w ogóle dostrzegł jej uczucia i ewentualnie spytał o jej samopoczucie. Czynnikami rozbijającymi związek nie są wcale konkretne sprawy np. wysokość zaciągniętych kredytów, ale raczej sposób w jaki małżonkowie o tych sprawach dyskutują. Kluczem do przetrwania małżeństwa jest dojście do porozumienia jak objawiać swoją niezgodę.

 

To bardzo istotne, nawet w starych małżeństwach. Według p. Roberta Levensona (Kalifornijski Uniwersytet Stanowy w Berkeley) nawet po trzydziestu pięciu latach małżeństwa istnieje między mężami i żonami zasadnicza róznica w podejściu do kłótni. Przepytywani mężczyźni bez wyjątku demonstrowali absolutną niechęć do wszczynania sprzeczek i kłotni, które ich zdaniem sa nieprzyjemne a nawet odrażające. Kobiety, wręcz przeciwnie, nie miały nic przeciwko temu. Jednym z powodów mogą być różnice w fizjologii: organizm mężczyzny wydziela w takich sytuacjach więcej andrenaliny niż organizm kobiety, mężczyzna potrzebuje też więcej czasu by się uspokoić. Z kolei w/g badań prof. Gottmana, gdy mężczyzna wycofuje się za 'mur milczenia' ( czyli milczy w reakcji na dowolne słowa oraz krzyki żony), jego rytm serca spada o około dziesięć uderzeń na minutę, czyli odczuwa ulgę. Wręcz przeciwnie czuje się potraktowana w ten sposób kobieta, jej rytm serca zwiększa się wyraźnie. Być może w związku z przejmowaniem przez żony zadań menadżerów emocjonalnych, kobiety zdają się odczuwać przymus szukania okazji do konfrontacji emocjonalnych. Mężczyźni z kolei robią wszystko, by ich unikać.

Jak rozpada się małżeństwo

Profesor psychologii z University of Washington John Gottman spędził wiele lat (jedne źródła podają że przez 14 lat zbadał 650 par, inne że przez 20 lat śledząc życie 200 par ) badając za pomocą starannie opracowanej metody życie małżeńskie. Po półgodzinnej rozmowie z małżonkami w swoim laboratorium ( z użyciem sensorów oraz dokonywanej co sekundę analizy wyrazu ich twarzy) prof. Gottman potrafi z 90% prawdopodobieństwem przewidzieć, która z par rozwiedzie się w ciągu najbliższych trzech lat! Dalszy ciąg artykułu opiera się na razultatach jego badań.

Wczesnym sygnałem ostrzegającym, że w małżeństwie źle zaczyna się dziać jest częsta krytyka współmałżonka. Nie wymówki typu :'jak to zrobiłeś to poczułam się jakbym cię w ogóle nie obchodziła', bo to krytyka czynu, lecz właśnie krytyka osoby : ' jesteś egoistą! '. Kolejnym sygnałem, często zresztą wystarczjącym do zniszczenia związku jest okazywanie podczas krytyki (werbalnie a też wyrazem twarzy i mową ciała) odrazy oraz szczególnie destrukcyjnej emocji: pogardy. Według danych prof. Gottmana, jeśli w ciągu piętnastominutowej rozmowy małżonków, twarz żony cztery lub wiecej razy wyrazi odrazę, małżeństwo najprawdopodobniej rozpadnie się w ciągu najbliższych czterech lat. Ustawiczne krytykowanie, pogarda lub odraza wskazują, że żona (mąż) dokonał(a) już oceny partnera(ki) i jest to ocena niekorzystna.

 

W odpowiedzi na krytykę druga strona albo kontratakuje, czyli następuje długa, pełna obelg, bezowocna kłótnia, albo wycofuje się. W 85% przypadków to mąż wycofuje się, odgradzając murem milczenia. Jeśli przy tym zostaje, to związkowi też grozi rozpad. Toksyczne myśli to inna, znana nie tylko psychologom, droga do rozpadu małżeństwa oraz ogólniej - do zamiany pozytywnych więzi między ludźmi we wrogość. Toksyczne myśli są kształtowane przez głębszą warstwę procesów myślowych zwaną przez Aarona Becka, twórcę terapii kognitywnej ' myślami automatycznymi'. To ulotne, najczęściej nie uświadamiane sobie, ale opisujące nasze najgłębsze postawy emocjonalne przekonania na temat nas samych i bliskich nam osób. Wygląda to tak, że na głos dwoje ludzi dyskutuje o czymś, przejawiając emocje ale nie kłócąc się, a po cichu jedna albo każda z nich półświadomie konstatuje np. 'On znowu traktuje mnie jak idiotkę'; ' Ona w każdej rozmowie stara się być złośliwa'. Takie myśli mogą stać się automatyczne. Wtedy człowiek nimi ogarnięty szuka pilnie oznak zachowania drugiej osoby, które je potwierdzają. Wyzwala to reakcję porwania emocjonalnego, człowiek szuka w pamięci krzywd które doznał i stwierdza, że w przeszłości właśnie tylko krzywd doznał. Co by teraz partner(ka) nie zrobił, będzie mu zaliczone jako kolejne zło które wyrządził lub chciał wyrządzić. Taka postawa powoduje ciagłą krytykę partnera(ki), okazywanie mu(jej) odrazy czy pogardy. U osobników bardziej prymitywnych, zwłaszcza odczuwających strach przed odtrąceniem czy porzuceniem, dochodzi nawet do aktów przemocy fizycznej. Jak już wspomniałem, myśli automatyczne tworzone są przez nasze głębokie przekonania o danej osobie. Prawdopodobnie mamy utrwaloną emocjonalną i pesymistyczną ocenę danej osoby typu: ' ona (on) ma taką to , nieusuwalną wadę'

 

Rezultatem opisanych postaw są częste porwania emocjonalne. Ponieważ są częste, trudno jest pozbyć się negatywnych emocji. W końcu może nastąpić, jak to określił prof. Gottman 'zatopienie' ( pojęcie dotyczy osoby, nie związku ). 'Zatopioną' żonę czy 'zatopionego' męża tak przygniata negatywny stosunek do nich ich małżonków i ich własne nań reakcje, że ' topią się ' w niekontrolowanych uczuciach. Osoby w tym stanie nie potrafią przyjmować wypowiedzi małżonków bez zniekształceń ani trzeźwo na nie reagować. Zatopienie jest samoutrwalającym sie porwaniem emocjonalnym. Ulegający zatopieniu stale myśli o małżonce(ku) jak najgorzej, wszystko co on (ona) robi postrzega źle, błahe uwagi wywołują złość. Po jakimś czasie wszelkie rozmawianie traci sens, osoby takie zaczynają żyć każda własnym życiem.

Co chroni małżeństwo

Naturalnie, nic nie uchroni małżeństwa jeśli partner(ka) lub oboje są do niego niezdolni z różnych powodów, głównie zresztą związanych z psychiką. Nam tutaj chodzi o małżeństwa , związki ludzi kochających się i przywiązanych do siebie, którzy rozchodzą się często z przyczyn jak gdyby od siebie niezależnych. Choć sformułowanie 'z przyczyn od siebie niezależnych' brzmi głupio, bo odchodzący mają wiele wzajemnie sobie do zarzucenia a miłość zamieniła się w nienawiść to wielokrotnie jest prawdziwe. Prawdę mówiąc, bliskie cudu jest raczej trwanie większości związków zawartych w dzisiejszych czasach, gdy nie spaja ich już mocna presja zewnętrzna. Jak już wspomniałem, w latach sześćdziesiątych rozwódka (rozwodnik) byli, w odbiorze społecznym, ludźmi pośledniejszego gatunku. Żeby się rozwieść trzeba było nie lada odwagi cywilnej. Dzisiaj ta presja praktycznie nie istnieje. Natomiast jest wiele przeszkód (które wcześniej naturalnie były również) utrudniających trwanie związków. Omówiliśmy dość zasadnicze różnice w radzeniu sobie ze swymi uczuciami przez kobiety i mężczyzn. Na to nakładają się, niezależne od płci, różnice poglądów choćby społeczno - politycznych, inne przyzwyczajenia, zwyczaje wyniesione z domów rodzinnych, inne kręgi przyjaciół i znajomych, inne hierarchie wartości itd. Poza tym w życiu dopadają nas różne kłopoty i przykrości, co niekoniecznie cementuje związek. W sumie, raczej nierealne jest oczekiwanie, że akurat nasze małżeństwo będzie wyłącznie źródłem szczęścia obojga. Na podstawie wiedzy wynikającej z badań oraz praktyki można sformułować parę rad, których zastosowanie pozwoli pokonać lub obejść niektóre przeszkody czyhające na nowej drodze życia.

 

Mężczyźni i kobiety potrzebują innego dostrojenia się do siebie. Mężczyzna nie powinien się starać uciekać od gorącej dyskusji proponowanej (żądanej)przez kobietę, zakładając że jest to przejaw miłości z jej strony. Emocje żony typu złość i niezadowolenie, świadczą często jedynie jak ważne są dla niej sprawy o których mówi. Mężczyzna nie powinien w żadnym wypadku natychmiast proponować konkretnych rozwiązań, bo z reguły dla kobiety ważniejsze jest, że mąż słucha jej wyrzekań i rozumie jej uczucia odnoszące się do sprawy. Szybko srormułowane propozycje rozwiązania problemu są zwykle odbierane przez piękniejszą połowę jako bagatelizowanie jej uczuć. Okazywanie zrozumienia dla uczuć wcale nie znaczy, że mąż musi się zgadzać z argumentami żony. Kobieta z kolei powinna zdać sobie sprawę, że najbardziej denerwuje mężczyznę nadmierne poddawanie się emocjom, niekoniecznie adekwatnym do wagi poruszanych spraw. Powinna mocno wystrzegać się napaści, czyli krytykować postępowanie męża a nie jego samego i nie okazywać pogardy.

 

Kłótnie mogą być zarówno skutecznym środkiem do rozbicia małżeństwa jak doskonałą okazją do przedstawienia własnych punktów widzenia oraz rozwinięcia i wykorzystania inteligencji emocjonalnej. By nie dopuścić do przekształcenia zwykłej, okazyjnej sprzeczki w niekontrolowany wybuch wystarczy trzymać się tematu, okazywać empatię i redukować napięcie. W odniesieniu do raczej trwałych różnic zdań na temat np. wychowania dzieci, seksu, pieniędzy, udziału w pracach domowych należy (przeciwnie niż podczas sprzeczek niejako okazyjnych) nie koncentrować się na konkretnych sprawach, ale wspólnie rozwijać inteligencję emocjonalną, by po osiągnięciu nieco wyższego jej poziomu nieoczekiwanie łatwo owe kwestie sporne rozwiązać. Osiągnięty wspólnym wysiłkiem odpowiedni poziom inteligencji emocjonalnej ułatwi prowadzenie 'dobrych kłótni', powodujących rozkwit wzajemnych stosunków oraz bieżące likwidowanie pretensji i uprzedzeń. Pożycie bez sprzeczek i kłótni jest w zasadzie możliwe tylko przy pełnym podporządkowaniu się jednej osoby drugiej, co zwykle jest czasowe i może się skończyć nie tylko rozwodem. Mocno emocjonalne dyskusje pozwalają przedstawić, wyjaśnić, usunąć bardzo różnorodne, czasem dla jednej ze stron nieprawdopodobne, pretensje i uprzedzenia. Naturalnie, opisane tu zasady są bardzo trudne do stosowania, choćby dlatego że reakcje emocjonalne małżonków są utrwalone długo przed ślubem. W pewnym sensie każda(y) gra rolę w powtarzającym się filmie. Odtwarza w nim najczęściej role własnych rodziców, choćby bardzo tego nie chciał. Dotyczy to zresztą nie tylko małżeństwa. Trzeba mieć naprawdę silną motywację by to zmienić. Sądzę, że taką motywacją może być dobro własnych dzieci. Mówiąc kolokwialnie, jak zrobiliście dzieci, kochani rodzice, to o nie zadbajcie. Albo nie róbcie dzieci.

 

Podczas małżeńskich kłótni często zachowujemy się jak w sytuacji zagrożenia życia, bo też dotykają one naszych najgłębszych potrzeb: potrzeby bycia kochaną(ym) i szanowaną(ym), lęku przed odrzuceniem itd. Porwanie emocjonalne uniemożliwia jasny osąd sytuacji i poruszanych problemów. Małżeństwo, zanim zacznie się kłocić o wszystko (a oboje wiedzą, że taki czas nadejdzie) powinno ustalić zasadę przerywania dyskusji, gdy któreś z uczestników czuje (może mierzyć jak w tej sytuacji potrafi), że gwałtownie wzrasta mu puls. Przerwa w kłótni, wcześniej aprobowana przez obie strony, powinna trwać dość długo (co najmniej dwie godziny a najlepiej dobę, jak da rady) bo krótsza da odwrotny skutek. Również w czasie kłótni należy próbować uśmierzyć emocje, starając się m.in nie stosować aktywnej obrony. Aktywna obrona polega na ignorowaniu albo natychmiastowym odpieraniu zarzutów małżonki(a) traktowanych jako oczywista napaść. Na krzyk: 'Przestań mi ciągle przerywać !' można posłużyć się aktywną obroną: 'To ty mi ciagle przerywasz!' albo przemóc się i stwierdzić: 'Dobra, mów dalej'. Najsilniejszym środkiem unikania aktywnej obrony jest empatia - zdolność odczuwania emocji wyrażanych przez małzonkę(a). W terapii małżeńskiej stosuje się tzw. odzwierciedlanie Jedno skarży się na postępowanie drugiego a drugie przedstawia tę samą skargę własnymi słowami, starając się uchwycić właściwą myśl i towarzyszące jej emocje. Robi to aż do skutku, czyli aż skarżąca(y) się potwierdzi, że odzwierciedlenie jest trafne. W praktyce okazuje się to bardzo trudne, co tylko potwierdza istniejące, znaczne różnice emocjonalne. Unikanie aktywnej obrony to także umiejętność formułowania zarzutów. Powinniśmy mówić np.' Gdy zapomnia(e)łaś o naszej rocznicy ślubu, poczułem(am) się opuszczony(a), ogarnął mnie smutek zmieszany ze złością'. Czyli opisuję zły czyn drugiej osoby i moją reakcję na ów czyn. Użycie epitetów, złośliwych docinków, (np.: Masz kurzą pamięć, nawet daty ślubu nie pamiętasz), zastraszanie itp., itd. będzie słusznie potraktowane jako napaść i często spowoduje taki sam rewanż. Warto też zauważyć, że partner(ka) ma takie samo prawo jak ja do posiadania oraz wyrażania pogladów . Nie muszę sie z nimi zgadzać ale powinnam(powinienem) z życzliwą uwagą je wysłuchać. Jeśli dochodzę do wniosku, że nie miałam(em) racji to należy o tym wyraźnie powiedzieć. W chwilach wolnych od kłótni i sporów dobrze jest też dowartościować partnerkę (ra) prawiąc komplementy na temat jej(jego) przymiotów które rzeczywiście cenię. Jeszcze raz powtórzę, że to wszystko jest zwykle bardzo trudne, bowiem w momentach emocjonalnego pobudzenia (co na pewno zachodzi w czasie kłótni), nasz mózg emocjonalny uruchamia reakcje ukształtowane w najwcześniejszym dzieciństwie i utrwalane w powtarzających się chwilach złości oraz bólu. Jeśli chcemy naprawdę poprawić naszą emocjonalną inteligencję, to musimy konstruktywne reakcje emocjonalne po prostu ćwiczyć, najpierw w trakcie dyskusji i sporów mniej stresujących, później także w czasie ognistych kłótni. Jeśli uda nam się co nieco ze zdolności emocjonalnych porawić, to mamy szansę zarówno na udane małżeństwo jak na sukcesy w innych sferach życia.

    Linki do stron zaprzyjaźnionych :|| Corlive zamiast e-maili     || Pliki strony języki     || Ciekawostki     || Masaż-Bydgoszcz