Silne, negatywne uczucia ukierunkowują uwagę na to, co jest ich przedmiotem, wręcz likwidując próby skupienia jej na czymś innym. W takim stanie upośledzeniu ulega nasza 'pamięć operacyjna', przechowująca wszelkie informacje wiążące się z aktualnie wykonywanymi zadaniami. Pamięć operacyjna pełni w życiu umysłowym rolę wykonawczą budując wszelki wysiłek intelektualny, czyli zarówno wypowiedzenia zdania jak rozwiązania skomplikowanego problemu logicznego. Za pamięć operacyjną odpowiedzialne są przednie części płatów czołowych, gdzie docieraja też nasze emocje. Z drugiej strony entuzjazm,zapał, wiara w siebie to emocje składające się na motywację. Ludzi osiągających światowy poziom w wielu dziedzinach sportu, umiejętności gry na różnych instrumentach muzycznych itp cechują niewątpliwie wrodzone zdolności, ale głównie entuzjazm i wytrwałość mimo niepowodzeń. Zaczynają oni ćwiczenia często we wczesnym dzieciństwie i dzięki niezwykłej zdolności motywacji, przez dziesiątki lat oddają się żmudnym i pewnie męczącym ćwiczeniom. Napisałem, że głównie entuzjazm, bo za wynikami zawsze stoi większy wysiłek, jeśli naturalnie porównywać osoby o podobnych zdolnościach. Np. jak podaje p.Goleman, najwyżej oceniani studenci klasy skrzypiec akademii muzycznej w Berlinie mają za sobą po dwadzieścia tysięcy godzin ćwiczeń, studenci raczej przeciętni- po siedem i pół tysiaca godzin. Innym przykładem są amerykańscy uczniowie szkół średnich, pochodzący z Azji. Na odrabianie prac domowych poświęcaja 40% więcej czasu niż reszta uczniów. Dzieci z rodzin pochodzących z Azji maja ledwie o 2,3 punkty wyższy iloraz inteligencji niż dzieci białe. Jeśli jednak wziąć dane o prawie i medycynie, które to zawody wybiera wielu Amerykanów pochodzących z Azji, to jako grupa wypadają, jakby ich iloraz inteligencji był o wiele wyższy i wynosił 110 -120 punktów. Z badań socjologa z Uniwersytetu Stanforda Sanforda Dorenbuscha wynika, że silna, zdeterminowana kulturowo etyka pracy przekłada się u Amerykanów z Azji na większą motywację, zapał i wytrwałość, czyli przewagę emocjonalną. Czyli stopień, w jakim emocje zakłócają lub potęgują naszą zdolność myślenia, rozwiązywania problemów, żmudnej pracy nad sobą dla osiągniecia odległego celu itd., określa granice możliwości wykorzystania przez nas wrodzonych zdolności umysłowych i innych, determinując nasze powodzenie życiowe.
Pewnie wszyscy już zetknęli się z opisem testu cukierków. Czteroletniemu dziecku dają propozycję: Masz tu jeden cukierek. Muszę na chwilę wyjść. Możesz cukierek zjeść natychmiast. Jeśli jednak poczekasz ze zjedzeniem aż wrócę, dostaniesz jeszcze dwa cukierki. Dziecko musi stoczyć odwieczną walkę między impulsem a hamulcem, id i ego, pożądaniem i samokontrolą nagrodą i odłożeniem jej w czasie (i co tam jeszcze wymyślono na taką okoliczność). Takie badania obejmujace w zasadzie chodzące do przedszkola dzieci pracowników Uniwersytetu Standforda rozpoczął, w latach sześćdziesiątych prof. Walter Mischel (ur.1930, obecnie Columbia University). Kontynuowano je do ukończenia przez dzieci szkoły średniej. Okazało się, że różnice w panowaniu nad emocjami i radzeniu sobie w stosunkach społecznych były bardzo duże, oczywiście na korzyść tych, które potrafiły powstrzymać się od natychmiastowego zjedzenia cukierka, co nie jest zbyt zaskakujące. Bardziej zaskakujące było to, że dzieci powstrzymujące się były dużo lepszymi uczniami, zarówno według ocen rodziców i nauczycieli jak wg. testów SAT. W testach SAT średnio uzyskały o 210 punktów wyzsze wyniki. Obecnie wiadomo, że test cukierków dla czterolatków jest dwukrotnie bardziej niezawodnym prognostykiem ich wyników w testach SAT niż iloraz inteligencji. Z kolei iloraz inteligencji jest bardziej wiarygodnym prognostykiem w odniesieniu do dzieci umiejących już czytać i pisać. (Test Scholastic Assessment - SAT jest to test dla uczniów szkół średnich w USA, odpowiednik naszej matury). W sumie, zdolność odkładania pragnień na później najprawdopodobniej zwiększa potencjał intelektualny, niezależnie od ilorazu inteligencji. Choć część naukowców twierdzi, że iloraz inteligencji jest niezmienny, czyli absolutnie określa potencjalne możliwości życiowe dziecka, to istnieją dowody że panowania nad impulsami można się wyuczyć .
Niepokój jest w zasadzie prawidłową, ale źle ukierunkowaną reakcją, niejako zbyt mocnym przygotowaniem organizmu na przewidywane niebezpieczeństwo. Niepokój obniża sprawność intelektualną. Przeprowadzone badania kontrolerów ruchu powietrznego wykazały, że prawdopodobieństwo popełnienia błędu przez osoby odczuwające ciągły niepokój jest dużo większe niż w wypadku osób spokojnych, niezależnie od osiąganych wyników w testach na iloraz inteligencji. Nie każdy poziom niepokoju i nie dla wszystkich jest jednoznacznie negatywny. Już w latach sześćdziesiątych badania wykazały istnienie dwóch kategorii studentów: jednym niepokój przeszkadza w osiąganiu dobrych wyników egzaminów, innym pozwala osiągać dobre wyniki. Wyżej przedstawiłem wykres zależności wydajności od niepokoju. Jak widać, przy małym niepokoju nasza chęć wysilenia się jest mała. Szczyt sinusoidy przedstawia stan najbardziej pożądany: ten poziom niepokoju umożliwia wybitne osiągnięcia, potem w miarę narastania niepokoju nasza wydajność szybko maleje. W żargonie specjalistycznym stan lekkiego podniecenia to 'hypomania'. Jest doskonały dla twórców (np. pisarzy), którzy w czasie pracy potrzebują płynnego przepływu myśli i bujnej wyobraźni. Ogólnie dobry nastrój zwiększa zdolność myślenia elastycznego i złożonego. Dobrze jest więc komuś biedzącemu się nad rozwiązaniem jakiegoś problemu, po prostu opowiedzeć dowcip. Stwierdzono eksperymentalnie, że korzyści ze śmiechu są najbardziej zauważalne podczas szukania twórczych rozwiązań. Z kolei w czasie planowania i podejmowania zwłaszcza ważnych decyzji życiowych, powinniśmy uwzględnić nasz aktualny nastrój. Pamięć jes bowiem z natrojem związana. Jeśli jesteśmy w dobrym humorze, pamiętamy głównie o dobrych wydarzeniach i w sumie zdecydujemy się raczej na śmiałe, może trochę ryzykowne rozwiązanie. Nasz zły nastrój skieruje nas zasadniczo do przeszłych wydarzeń przykrych, skłaniajac do podjęcia decyzji lękliwej, być może nadmiernie ostrożnej.
Nadzieja jest nie tylko przekonaniem, że wszystko w przyszłości ułoży się dobrze. Wg. prof. C.R. Snyder (University of Kansas zmarł w 2006r, współtwórca 'positive psychology')jest to przekonanie, że ma się zarówno wolę, jak i możliwość osiągnięcia zamierzonych celów, niezależnie od tego, na czym one polegają'. Kiedy prof.Snyder porównał rzeczywiste wyniki studentów 1 roku z różnymi poziomami nadziei, odkrył że poziom nadziei pozwala przewidywać oceny lepiej niż wyniki testu SAT. Według profesora osoby o wysokim poziomie nadziei mają zdolność do samomotywacji, przekonanie o posiadaniu odpowiednich uniejętności do osiągnięcia celów, elastyczność umożliwiającą zmianę metod a nawet zmianę celów, jeśli dotychczasowe uzna za nieosiągalne, umiejętność dzielenia zadań na etapy. Uff, moim zdaniem to pojęcie (nadzieja) jest zbyt abstrakcyjne, niejasne, mocno sie pokrywa z pojęciem optymizmu.
Optymizm (podobnie jak nadzieja) oznacza mocne oczekiwanie, że mimo porażek i niepowodzeń, wszystko w sumie skończy się dobrze. Optymizm, jeśli realistyczny, popłaca w życiu. Psycholog z Uniwersytetu Pensylwańskiego Martin Seligman twierdzi, że optymiści wyjaśniają swoje niepowodzenia jako rezultat czegoś zewnętrznego, czegoś co można zmienić podczas kolejnych prób. Pesymiści natomiast uważają, że ich porażki wynikają z jakiejś cechy własnej osobowości, której zmienić się nie da. Zdaniem prof. Seligmana, rzeczywiste osiągnięcia są funkcją nie tylko talentu ale też zdolności do zniesienia porażki. Szczególnie istotny jest optymizm dla ludzi cokolwiek sprzedających bezpośrednio, np agentów ubezpieczeniowych czy przedstawicieli handlowych. Spotykają się oni z wieloma odpowiedziami negatywnymi (właściwie większość odpowiedzi na ich ofertę bywa negatywna). Bardzo praktyczne, robione dla konkretnej firmy badania wykazały, że skuteczniejsi w tej pracy są przeciętni(pod innymi względami) optymiści niż doskonali pesymiści. Najprawdopodobniej optymizm i pesymizm to cechy wrodzone. Są jednak dowody, że doświadczenia życiowe mogą nasze usposobienie zmienić (niestety, w obie strony). Prawdopodobnie też optymizmu i madziei tak jak zresztą bezradności i przygnębienia, można się nauczyć U podstawy optymizmu i nadziei leży pogląd, nazywany przez psychologów 'wiarą w siebie'. to przekonanie, że panuje się nad wydarzeniami swego życia i potrafi się stawić czoło ewentualnym wyzwaniom. Wiarę w siebie zwiększa zdobycie jakiejkolwiek umiejetności. Umocnienie (zwiększenie) wiary w siebie powoduje, że chętniej decydujemy sie na ryzyko i sprostanie większym wyzwaniom... I tak pniemy się do góry w dowolnej dziedzinie: w sporcie, biznesie, nauce, rozrywce, neurochirurgii, budownictwie itd. Niekoniecznie trafimy na sam szczyt, to zależy od zbyt wielu innych czynników. Ale na pewno nie przeżyjemy życia na dole drabiny społecznej, biedni, ubodzy duchem i mający za złe wszystkim, którym coś się udało. W dzisiejszych czasach nie ma praktycznie ludzi 'niezdolnych'. Zbyt dużo jest możliwości zaistnienia: jak nie fizyk teoretyczny to pianista, jak nie aktorka to kardiochirurg, jak nie napastnik w piłce nożnej to historyk sztuki.